Bywa, że po zimie nasza skóra jest przesuszona, mało elastyczna i niezbyt sprężysta. W pierwszym odruchu sięgamy wtedy po balsam. Przyjrzymy się dzisiaj naszym potrzebom i pomyślmy, co możemy zrobić, żeby czuć się komfortowo we własnym ciele.

Artykuł ten kieruję do osób, ze skórą normalną, która nie jest a trakcie kuracji i nie jest chora (łuszczyca, AZS itp.).

OD CZEGO ZALEŻY STOPIEŃ NAWILŻENIA NASZEJ SKÓRY?

Stopień nawilżenia skóry zależy od własności higroskopijnych jej warstwy rogowej oraz zdolności barierowych, dzięki którym zatrzymuje ona wodę. Naszym naturalnym zabezpieczeniem jest płaszcz lipidowy, który powstaje w wyniku wydzielania łoju i jego gromadzenia w bruzdach skórnych i u nasady mieszków włosowych. Kiedy jesteśmy młode, nasza skóra naturalnie jest lepiej nawilżona, niestety z wiekiem zmierza w kierunku suchej i wtedy możemy zechcieć jej pomóc.

JAK POPRAWIĆ KONDYCJĘ SKÓRY?

1. NAWODNIENIE I ZDROWE TŁUSZCZE

Bardzo ważne jest, żeby pić wystarczającą ilość wody i nie zapominać o spożywaniu zdrowego tłuszczu. O wodzie pisałam już TU.

2. PEELING

Po pierwsze, pozbywamy się martwego naskórka. Ja zaproponuję Ci dwa sposoby.

SZCZOTKOWANIE CIAŁA

Warto włączyć je na stałe do swojego pielęgnacyjnego rytuału. Szczotkujemy się co dwa tygodnie, przed prysznicem. Możemy to robić na sucho lub na mokro. Nie tylko złuszczymy martwe komórki skóry, ale też ujędrnimy ją i oczyścimy pory. Do wyboru jest bardzo dużo szczotek. Mogą mieć włosie pochodzenia zwierzęcego np. z kozy, dzika lub konia albo być pochodzenia roślinnego. Te drugie będą zrobione z trawy morskiej, agawy lub kokosa. Roślinne włosie jest twardsze. Szczotkowanie warto też przemyśleć, jeśli mamy bardzo kruche naczynka. Wtedy być może wybierzesz drugi sposób peelingowania ciała lub zdecydujesz się na szczotkę o bardzo delikatnym włosiu.

Propozycje szczotek godnych polecenia: klik, klik, klik, klik i klik.

PEELING KAWOWY

Pięknie pachnie, poleruje skórę, stymuluje krążenie. Dobry dla tych, które lubią nakładać na skórę tylko takie produkty, które można również zjeść. W książce podaję przepis na mój ulubiony peeling kawowy, choć można go modyfikować według uznania:

250g cukru trzcinowego

50g drobno zmielonej kawy

1/4 szklanki ulubionego oleju np. lniany, sezamowy, ze słodkich migdałów, jojoba

2 łyżki stołowe betainy kokamidopropylowej (a jeśli jej nie masz, dodaj odrobinę swojego ulubionego żelu pod prysznic) opcjonalnie

20 kropel ulubionego olejku eterycznego lub startej skórki z cytrusów (owoc przed starciem skórki polej wrzątkiem i osusz)

Wymieszaj wszystkie składniki i trzymaj w szczelnym. Pamiętaj jednak, że jeśli masz problem z naczynkami, tu również musisz uważać z siłą nacisku. Nie szoruj zbyt mocno!

3. MASAŻ

Nic nie pomaga tak na suchą skórę, jak masaż! Poprawi napięcie, polepszy wchłanianie składników odżywczych z kosmetyku, skóra będzie lepiej ukrwiona. Zarówno korzystając z suchej szczotki, jak i peelingu kawowego, masujesz skórę. Masaż możesz jednak robić częściej! Tu jednak dochodzimy do sedna, czyli kosmetyków. No bo wchłanianie czego chcemy poprawić? Co dokładnie wsiąka w naszą skórę?

4. ODPOWIEDNI KOSMETYK

 

Po pierwsze, polecam przeprowadzenie 3 DNIOWEGO DETOKSU od Twojego ulubionego balsamu lub masła. Jeśli Twoja skóra swędzi, piecze i domaga się swojej porcji balsamu, to wcale nie oznacza, że Twój kosmetyk tak świetnie działa. Oznacza, że zaburzył funkcje Twojej skóry i nie potrafi ona poradzić sobie sama. Całkiem możliwe, że Twoja skóra wcale nie ma rzeczywistej potrzeby nawilżania jej z zewnątrz. Być może to pielęgnacyjny nawyk zaszczepiony przez marketing i powszechnie panujące przekonania. Najlepiej sprawdź sama, zyskasz świadomość własnego ciała i jego potrzeb. Pamiętaj jednak, że wciąż mówimy o skórze zdrowej! Skóra zazwyczaj radzi sobie z nawilżeniem sama. Jednak obecny styl życia obfitujący w obcisłe ubrania, ogrzewanie, klimatyzację, niedostateczne nawodnienie sprzyja suchości skóry, więc jeśli po trzech dniach poczujesz, że chcesz ją nawilżyć lub natłuścić, zrób to. Chciałabym jednak najpierw opowiedzieć Ci trochę o składnikach kosmetycznych, jakie możesz znaleźć w balsamach i masłach.

Prawidłowe nawilżenie skóry można osiągnąć za pomocą różnych metod:

  • poprzez stosowanie hydrofilowych związków absorbujących wodę na jej powierzchni
  • przy udziale substancji mających zdolność wiązania wilgoci w głębszych warstwach naskórka
  • z użyciem odpowiednich układów tworzących na powierzchni skóry film o działaniu okluzyjnym. Chcę jednak uczulić Was na fakt, że ciągłe stosowanie tej metody, substancja tworząca okluzję wyciągnie wodę z naszej skóry.

Z punktu widzenia kosmetycznego szczególnie często wykorzystywane jest zjawisko okluzji, czyli zamknięcia albo raczej szczelnego pokrycia powierzchni skóry poprzez układy, które zostają na nią naniesione. Związki charakteryzujące się działaniem tego typu określa się mianem emolientów. Ich wspólną cechą jest zdolność zmiękczania i wygładzania skóry. Emolienty to ważne składniki wielu preparatów, szczególnie zaś emulsji kosmetycznych, które wprowadzane są do fazy olejowej wyrobu. Związki tego typu powinny charakteryzować się działaniem epidermalnym, czyli naskórkowym, ułatwiającym tworzenie na stosowanej powierzchni cienkiego filmu okluzyjnego. Pełnią one funkcję swoistego „opatrunku” chroniącego skórę przed nadmiernym odparowywaniem wody z głębszych jej warstw, a także przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Ich działanie zmiękczające polega na rozluźnieniu, uelastycznieniu i podwyższeniu stopnia hydratacji warstwy keratynocytów. Efektem tego jest wyraźny wzrost uwodnienia warstwy rogowej oraz wygładzenie powierzchni skóry.

Tę funkcję w sklepowych balsamach najczęściej pełni parafina, czyli pochodna ropy naftowej. Przyjrzałam się składom Waszych balsamów, które podlinkowałyście na moim facebooku. Nie mam możliwości opowiedzieć o każdym kosmetyku, ale chcę opowiedzieć Ci więcej o parafinie, która jest głównym składnikiem większości balsamów.

Pochodne ropy naftowej mają tyle przeciwników, co zwolenników. Jedni uważają, że stosowanie pochodnych ropy jest ok, bo przecież są one wytworem natury. Inni są zagorzałymi przeciwnikami, bo przecież to ropa. Ja opowiadam się po tej drugiej stronie. Oto powody, dla których radzę unikać tego składnika w balsamach:

POCHODNE ROPY NAFTOWEJ NIE MOGĄ BYĆ METABOLIZOWANE

Badania z 2011 roku opublikowane w „Journal of Women‚s Health” mówią:
„Istnieją silne dowody, że węglowodory ropy naftowej są największym zanieczyszczeniem ludzkiego ciała, wynoszącym około 1 g na osobę”.
Wykonano eksperyment, podczas którego naukowcy pobrali próbki tłuszczu od 142 kobiet. Zebrano także próbki ich mleka. Stwierdzono, że zarówno tłuszcz, jak i mleko są zanieczyszczone węglowodorami nasyconymi — olejami mineralnymi. Autorzy komentują to tak:
„Wzrost stężenia węglowodorów nasyconych MOSH ([mineral oil saturated hydrocarbons] w ludzkiej tkance tłuszczowej z wiekiem wskazuje na akumulację w czasie. Kosmetyki mogą być istotnym źródłem zanieczyszczenia.

POCHODNE ROPY NAFOWEJ mogą być karcynogenne.

Zdaniem Grupy Roboczej ds. Środowiska (EWG), 80 procent wszystkich produktów kosmetycznych może zostać zanieczyszczonych jednym lub więcej spośród dwudziestu uznanych zanieczyszczeń kosmetycznych związanych z rakiem i innymi problemami zdrowotnymi. Produkty na bazie ropy naftowej i na bazie olejów mineralnych nie są wyjątkiem. Sprawozdanie EWG mówi dalej:

„Te ślady zanieczyszczeń w składnikach naftowych często łatwo penetrują skórę. Ich obecność w produktach nie jest ograniczona przez normy bezpieczeństwa państwa – są legalne na każdym poziomie”.

Najbardziej groźny z tych możliwych zanieczyszczeń nazywa się 1,4-dioksan, jest to zanieczyszczenie stwierdzone w 22 procentach wszystkich kosmetyków na bazie ropy naftowej, jest on możliwym czynnikiem rakotwórczym dla człowieka i znanym czynnikiem rakotwórczym dla zwierząt.

Badanie z 2009 r. Opublikowane w czasopiśmie Dermatology investigated sprawdzało, czy nawilżacze na bazie olejów mineralnych mogą zwiększać szybkość tworzenia się guzów. Kiedy myszy o wysokim ryzyku rozwoju raka skóry otrzymały miejscowo stosowanie 100 mg raz na dobę, pięć dni w tygodniu przez 17 tygodni, szybkość tworzenia guza się znacznie zwiększyła.

Olej z ropy naftowej i mineralny to substancje tworzące „okluzje” – co oznacza, że uszczelniają skórę, blokując jej dostęp do powietrza, wody itp. Tworzą niewidoczny film na powierzchni, który blokuje pory i naturalny proces regulacji skóry (absorpcja, wydalanie, termoregulacja) skóry.

Okluzja natury ropy naftowej i oleju mineralnego może również stworzyć ciepłe, wilgotne środowisko dla drożdży i grzybów. Badania przeprowadzone w 2000 roku w Pediatrics wykazały, że niemowlęta o bardzo małej masie urodzeniowej smarowane parafiną częściej zapadały na kandydozę ogólnoustrojową.

Pochodne ropy nie pozwalają na absorpcję wilgoci z atmosfery, nie pozwalają także na wchłanianie innych korzystnych składników, które znajdują się w produktach do pielęgnacji skóry. I nie ma nic w ropie naftowej lub oleju mineralnym, co odżywia skórę od wewnątrz na zewnątrz.

ZWIĄZEK Z ESTROGENAMI

Produkty na bazie ropy naftowej klasyfikowane są jako Ksenoestrogeny (związki chemiczne, które wykazują zdolność interakcji z układem hormonalnym i modulowania jego czynności w sposób charakterystyczny dla estrogenów), nawet rafinowane odmiany. Szereg badań z 2011 roku w dziedzinie toksykologii środowiska i chemii wykazało, że mogą rzeczywiście wywołać działanie estrogenne:

„Obecne badania wskazują, że oleje mineralne zawierają związki o możliwym potencjale powodującym zaburzenia endokrynologiczne, niektóre z nich działają przez receptory hormonalne”.

Wybór oczywiście należy do Ciebie. Jeśli jednak możesz, radzę unikać pochodnych ropy. Zwłaszcza że balsamów używamy na dużą powierzchnię, więc i ich wchłanialność jest spora. Tym bardziej należy przyglądać się składom.

TYCH SKŁADNIKÓW UNIKAJ:

  • Pegi
  • Acrylaty
  • Thiazolinony
  • Substancje z końcówkami Eth
  • Silikony
  • Glikol propylenowy
  • Benzyl
  • Benzoesan
  • Pochodne jodowe
  • Związki nano
  • Barwniki
  • Pochodne ropy naftowej – oleje mineralne, parafina, wazelina

A CO Z BALSAMAMI EKO?

Kosmetyk eko kosmetykowi eko nierówny. Organizacja kontroli i akredytacji produktów organicznych i ekologicznych definiuje produkt naturalny jako taki, który posiada nie mniej niż 95% substancji pochodzenia naturalnego. Gdzie tkwi kruczek? Pozostałe 5% to dodatek substancji syntetycznych np. konserwantów takich jak sorbinian potasu, alkohol benzylowy czy benzoesan sodu (który, nawiasem mówiąc, został już dawno zakazany w zastosowaniu do żywności ekologicznej). Kosmetyk albo jest całkowicie naturalny, albo naturalny nie jest. Cóż nam po pięknym składzie, kiedy konserwant wszystko psuje? Oczywiście bycie całkowicie naturalnym niesie za sobą pewne niegodności — krótka datę ważności oscylującą w okolicach 4-6 miesięcy.

Czytaj składy i wyedukuj się czego unikać! Nasza skóra to prawie dwa metry kwadratowe. Nie wsmarowuj w nią związków, które udają, że poprawią jej stan, ale w ogólnym rozrachunku działają źle na cały organizm. Jeżeli konserwanty mają właściwości bakteriobójcze i chronią kosmetyk przed zepsuciem, to mają takie same właściwości po nałożeniu kremu na skórę. Konserwanty cały czas działają. W tym bakteriobójczo na naszą przyjazną florę bakteryjną. Pamiętajmy, że konserwanty to substancje chemiczne, które nie mają na nas pozytywnego oddziaływania.

NA CO NALEŻY ZWRÓCIĆ UWAGĘ WYBIERAJĄC NATURALNY KOSMETYK?

Czytamy skład INCI.
Osobiście nigdy nie kupiłabym kosmetyku podającego się za naturalny, w którego składzie dojrzałabym obecność sorbinianu potasu, alkoholu benzylowego czy benzoesanu sodu, pochodnych jodowych, isothiazolinonow, diazylinylourea, bromonitropropanodilou.

Wybieramy kosmetyk, z krótką datą ważności. Jeśli kosmetyk ma datę ważności 24 miesiące lub znaczek PAO (ikonka otwartego słoiczka), lepiej go nie kupować. PAO oznacza, że kosmetyk ma datę przydatności dłuższą niż 30 miesięcy. Naprawdę chcesz nałożyć na skórę (pamiętaj, że skóra to też organ) kosmetyk, które może stać na sklepowej półce 10 lat i ani trochę się nie zepsuć? To nie może być i nie jest w ogólnym rozrachunku zdrowe.

Teraz już wiesz, że lepiej unikać typowych drogeryjnych kosmetyków. Wiesz jak wybrać eko balsam i czego w składach unikać. Jeśli lubisz sama przygotowywać kosmetyki, sprawdź przepis na naturalny balsam do ciała w kostce, który podaję na stronie 247 w mojej książce. Pachnie kakao i jego skład  na pewno jest bezpieczny.

//

1 Komentarz on RATUNKU, MOJA SKÓRA POTRZEBUJE NAWILŻENIA!

  1. Dominika
    16 kwietnia 2017 at 23:10 (2 tygodnie ago)

    wiemy czego unikać ale zabrakło informacji jakich składników należy szukać, myślę, że byłaby to cenna informacja.

    Odpowiedz

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <b> <blackquota cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>